PERSPEKTYWA ANI
Do świąt zostało niewiele czasu, wszyscy są zabiegani i robią ostatnie zakupy. Stoisz właśnie przy oknie w kuchni i przyglądasz się zatłoczonym ulicą. Już niedługo wyjeżdżasz do rodzinnego domu. Niestety nie możesz spędzić świąt z Andrzejem, ponieważ prawie cały czas gra jakieś mecze lub ma treningi. Od waszej mikołajkowej kolacji jak i wspólnej nocy minęło już trochę czasu. To był wyjątkowy dzień dla was obojga. Od tej pory zbliżyliście się do siebie jeszcze bardziej. Z zamyślenia wyrywa cię dzwonek do drzwi. Nie spodziewałaś się nikogo, bo twój ukochany powinien być właśnie w drodze na trening, a Kaśka ma ostatnie wykłady. Otwierasz więc drzwi z przekonaniem, ze to listonosz. Jednak widok osoby, która staje przed tobą zwala cię z nóg. Próbujesz zamknąć drzwi jak najszybciej, lecz skutecznie ci to uniemożliwia. Wchodzi do twojego mieszkania, a ty nie wiesz co robić. Boisz się, cholernie się boisz.
- Czego chcesz?- Pytasz zdenerwowana.
- Wpadłem życzyć ci wesołych świąt i przy okazji napić się kawy z moją piękną dziewczyną.- Odpowiedź Maćka wyprowadza cię z równowagi.
- Jak śmiesz tu przychodzić! Skąd w ogóle masz mój adres? Wynoś się stąd!- Rzucasz się na chłopaka.
- Spokojnie Maleńka, złość piękności szkodzi.- Uśmiecha się do ciebie szyderczo.
- Wyjdź!
- No skoro mnie o to prosisz.- Odpowiada i zmierza w kierunku drzwi, ale nagle odwraca się i łapie cię w pasie. Przerzuca cię przez ramie i zatrzaskuje drzwi.
- Co ty robisz?!- Krzyczysz, próbując wyswobodzić się z uścisku tego wariata.
- Jeśli nie chcesz pić kawy u ciebie to wypijemy ją gdzie indziej.- Mówi i nie zważając na twoje głośne krzyki znosi cię po schodach i niesie aż do swojego samochodu, Po czym wrzuca cię na tylne siedzenie i sam siada obok ciebie.
- Jedź!- Nakazuje osobie siedzącej za kierownicą.
- Ty jesteś nienormalny! Chcesz mnie porwać? I tak mnie ktoś odnajdzie!- Wydzierasz się na cały głos, ale Maćka to nie rusza. Sięga tylko po taśmę, którą związuje ci nogi i ręce, a na końcu zakleja ci usta. Potem obejmuje cię ramieniem i jak gdyby nigdy nic jedziecie nie wiadomo dokąd. Jesteś przerażona, łzy napływają ci do oczu, aż w końcu nie dajesz rady ich ukryć. W twojej głowie kłębi się coraz więcej myśli. Kto mu pomaga? Kto prowadzi to cholerne auto? Nie widzisz osoby prowadzącej pojazd, ponieważ ma kaptur, czapkę i ciemne okulary. Muzaj otacza cię ramieniem i uśmiech się, a ty żałujesz, że nie możesz się teleportować do swojego mieszkania albo cofnąć czasu i nie otwierać tych drzwi.
- Widzisz Aniu, jak nie krzyczysz i jesteś grzeczna, to ja też ci krzywdy nie robię. Trzeba było słuchać mnie od początku naszej znajomości, byłoby znacznie łatwiej.- Próbujesz coś powiedzieć, ale taśma ci to uniemożliwia. Zamykasz oczy i marzysz, żeby obudzić się z tego koszmaru. Ciekawe, czy Andrzej będzie wiedział gdzie cię szukać. Właściwie ty sama nie wiesz gdzie będziesz. Czy to musiało się tak potoczyć? Dlaczego akurat ty? Prawie zasypiasz, gdy słyszysz jak kierowca pyta o coś siatkarza, rozpoznajesz kobiecy głos.
- Opcja A czy B?- ,, Są ostrożni''-myślisz
- Chyba A. Wątpię, żeby Pan Wrona był taki błyskotliwy i szukał właśnie tam.- Słyszysz i modlisz się, żeby jednak Andrzej sprawdził to miejsce, o którym mówią i odnalazł cię. Nie chcesz patrzeć na Maćka, więc nie otwierasz oczu i po chwili zasypiasz
Dzisiaj rozdział króciutki, ale za to treściwy. Zaglądacie tu jeszcze? Napiszcie co sądzicie i jak może potoczyć się dalej ta historia. Dajcie mi motywacje! :)
Pozdrawiam!
7 kwi 2015
23 mar 2015
Rozdział 16
PERSPEKTYWA WOJTKA
Przemierzasz ciemne już ulice Bełchatowa oglądając sklepowe wystawy ozdobione świątecznymi różnościami. Nie tak wyobrażałeś sobie Mikołajki. Od dłuższego czasu planowałeś ten dzień. Chciałeś zaprosić Kasie do siebie i przygotować kolacje, jednak po ostatnich wydarzeniach nie mogłeś tego zrobić. Wszystko legło z gruzach. Wiele razy chciałeś pójść do Kasi, zapytać czy wypowiadała te słowa świadomie. Wiedziałeś jednak, że tak było, a może tylko tak ci się wydawało. Zatrzymujesz się przy ławce w parku, to właśnie tu znalazłeś kilka tygodni temu zapłakaną Kasie. Siadasz i przypominasz sobie wszystkie wasze wspólne chwile. To jak pierwszy raz zobaczyłeś ją na meczu, a potem Andrzej, a właściwie Ania poznała was. Potrójną randkę, w którą oboje zostaliście wmieszani, i w końcu ten wspaniały wieczór w kinie, który ty traktowałeś jako pierwszą randkę. Podnosisz głowę i patrzysz z rozgwieżgżone niebo, twoją uwagę przykuwa jedna z gwiazd. Jest malutka, zupełnie oddalona od innych, zapomniana. Chyba sam właśnie tak się czujesz. Kasia oddaliła cię od siebie, zapomniała. A ty powinieneś pójść w jej ślady, tylko dlaczego to jest tak cholernie trudne? Podnosisz się z ławki i ruszasz w stronę mieszkania, jednak coś w środku prowadzi cię przed jej blok. Znów się zatrzymujesz, ale zaraz przypominasz sobie tę oddaloną gwiazdę i ruszasz dalej. Czujesz jak krople deszczu zaczynają spadać na twoją głowę, jednak nie przejmujesz się tym i dalej tym samym, wolnym krokiem zmierzasz do domu. Podnosisz na chwilę głowę do góry, aby założyć czapkę i wtedy twój wzrok zatrzymuje się na schodach przed jednym z barów. Zauważasz skuloną postać i mimo że nie widzisz jej twarzy dobrze wiesz kim ona jest. I właśnie teraz czujesz, że stoisz nad przepaścią. Rozum mówi: Idź dalej, inaczej będziesz żałował, Serce natomiast każe ci skorzystać z przypadku, a może raczej z przeznaczenia. Wybierasz serce, nie zważając na protesty rozumu. Zatrzymujesz się obok Kasi, zdejmujesz swoja kurtkę i okrywasz dziewczynę. Zaskoczona podnosi na ciebie wzrok i delikatnie się uśmiecha.
- Dziękuję.- Mówi ledwo dosłyszalnym głosem.
- Co tu robisz?- Patrzysz na nią z zainteresowaniem i przejęciem.
- Świętuję Mikołajki.- Odpowiada z lekką ironią.
- Na deszczu?
- Nie, była w tym klubie.- Kiwa głową w stronę budynku przed którym się znajdujecie.- Ale to chyba nie był najlepszy pomysł.
- Chodź, odprowadzę cie do domu.- Podnosisz się i wyciągasz rękę, aby pomóc Kasi zrobić to samo. Idziecie w kierunku jej mieszkania, ale żadne z was się nie odzywa. Kiedy docieracie przed jej blok uśmiechasz się do dziewczyny.
- No to teraz już chyba sobie poradzisz.- Mówisz i już masz zamiar odejść, gdy ona zatrzymuje cię.
- Wojtek, zaczekaj! Tak dawno się nie widzieliśmy, proszę wejdź na górę.
- Nie chce przeszkadzać.- Próbujesz się wymigać, ale Kasia złapała cię za rękę i ciągnie za sobą. Po chwili jesteście juz w jej mieszkaniu, a ty właściwie nie wiesz co tu robisz. Siadasz na kanapie w salonie, po chwili dołącza do ciebie dziewczyna, która zauważa twoje zdezorientowanie.
- Czemu masz taką minę?
- Przepraszam zamyśliłem się.
- Nie ściemniaj! Umiem rozróżnić zamyślenie od przybicia. Co jest?- Pyta, a ty nie wiesz co masz jej opowiedzieć i po prostu milczysz.
- Dobra nie chcesz mówić to nie. Obejrzymy jakiś film?- Zdziwiło cię to, że tak szybko odpuściła, jednak pasuje ci ten układ więc przytakujesz. Kasia podchodzi do telewizora i podłącza do niego DVD, a następnie szuka odpowiedniej płyty. W tym czasie na ekranie pojawia się obraz jakiegoś innego filmu.
- Pewnie nie wyjęła płyty, kiedy ostatni raz coś oglądała.- Pomyślałeś i nie myliłeś się. Jednak to nie był żaden film. Na ekranie widniała postać Kasi oraz Ani, które w najlepsze rozmawiają. Widać jednak, że musi to być jakieś nagranie z przeszłości, ponieważ są trochę młodsze i inaczej ubrane niż teraz.
- Przepraszam, chyba zapomniałam wyjąć płyty ostatnim razem, gdy oglądałyśmy z Anią nasze stare filmiki.- Mówi lekko zawstydzona Kasia i dalej szuka odpowiedniego filmu, który moglibyście dziś obejrzeć.
- Nie ma sprawy.- Uśmiechasz się i przenosisz wzrok z powrotem na ekran.
,,Ja nie wiem czy go kocham, rozumiesz?
Jesteś pewna?''- Kiedy słyszysz te słowa zamierasz, kompletnie zwalają cię z nóg, ale nie tak jak za pierwszym razem kiedy je usłyszałeś. W twojej głowie krąży pełno myśli. Odtwarzasz sobie całą sytuacje sprzed kilkunastu dni. Wszystko ci się układa w piękną całość. Powoli dociera do ciebie to co miało miejsce. Twoje serce wariuje. To znaczy, że masz jeszcze szanse.
- A ten uśmiech to z jakiego powodu?- Pyta Kasia, a ty dopiero wtedy wracasz do świata żywych.
- Podoba mi się to nagranie.- Odpowiadasz starając się opanować swoje emocje.
- A ja go nie lubię.
- Czemu?
- Przypomina mi byłego chłopaka, o którym nie chce pamiętać- Wyjaśnia, a ty znowu czujesz niesamowity przypływ szczęścia, bo potwierdziła w ten sposób, że te słowa nie były związane z tobą.
- To co włączać już?
- Tak, tak.- Kasia włącza film, ale ty nie możesz się na nim skupić. Cały czas myślisz o tym co się wydarzyło. Jeżeli wcześniej wytłumaczyłbyś z nią tę sytuacje nie byłoby problemu. Mimo wszystko cieszysz się, że było to nieporozumienie. Wieczór mija ci bardzo szybko. Razem z Kasia dużo rozmawialiście i dopiero teraz uświadamiasz sobie jak bardzo ci tego brakowało. Dociera do ciebie również, że musisz zrobić wszystko, aby znowu w głupi sposób nie wypuścić z rąk szansy, którą los ci dał.
Witam :) Dzisiaj Mikołajki z perspektywy dwójki, która została w Bełchatowie. Jak wam się podoba? Cieszę się, że jeszcze sporo Was tu zagląda :) Piszcie swoje refleksję, uwagi, przypuszczenia... :) Co dalej się wydarzy?
Pozdrawiam!
Przemierzasz ciemne już ulice Bełchatowa oglądając sklepowe wystawy ozdobione świątecznymi różnościami. Nie tak wyobrażałeś sobie Mikołajki. Od dłuższego czasu planowałeś ten dzień. Chciałeś zaprosić Kasie do siebie i przygotować kolacje, jednak po ostatnich wydarzeniach nie mogłeś tego zrobić. Wszystko legło z gruzach. Wiele razy chciałeś pójść do Kasi, zapytać czy wypowiadała te słowa świadomie. Wiedziałeś jednak, że tak było, a może tylko tak ci się wydawało. Zatrzymujesz się przy ławce w parku, to właśnie tu znalazłeś kilka tygodni temu zapłakaną Kasie. Siadasz i przypominasz sobie wszystkie wasze wspólne chwile. To jak pierwszy raz zobaczyłeś ją na meczu, a potem Andrzej, a właściwie Ania poznała was. Potrójną randkę, w którą oboje zostaliście wmieszani, i w końcu ten wspaniały wieczór w kinie, który ty traktowałeś jako pierwszą randkę. Podnosisz głowę i patrzysz z rozgwieżgżone niebo, twoją uwagę przykuwa jedna z gwiazd. Jest malutka, zupełnie oddalona od innych, zapomniana. Chyba sam właśnie tak się czujesz. Kasia oddaliła cię od siebie, zapomniała. A ty powinieneś pójść w jej ślady, tylko dlaczego to jest tak cholernie trudne? Podnosisz się z ławki i ruszasz w stronę mieszkania, jednak coś w środku prowadzi cię przed jej blok. Znów się zatrzymujesz, ale zaraz przypominasz sobie tę oddaloną gwiazdę i ruszasz dalej. Czujesz jak krople deszczu zaczynają spadać na twoją głowę, jednak nie przejmujesz się tym i dalej tym samym, wolnym krokiem zmierzasz do domu. Podnosisz na chwilę głowę do góry, aby założyć czapkę i wtedy twój wzrok zatrzymuje się na schodach przed jednym z barów. Zauważasz skuloną postać i mimo że nie widzisz jej twarzy dobrze wiesz kim ona jest. I właśnie teraz czujesz, że stoisz nad przepaścią. Rozum mówi: Idź dalej, inaczej będziesz żałował, Serce natomiast każe ci skorzystać z przypadku, a może raczej z przeznaczenia. Wybierasz serce, nie zważając na protesty rozumu. Zatrzymujesz się obok Kasi, zdejmujesz swoja kurtkę i okrywasz dziewczynę. Zaskoczona podnosi na ciebie wzrok i delikatnie się uśmiecha.
- Dziękuję.- Mówi ledwo dosłyszalnym głosem.
- Co tu robisz?- Patrzysz na nią z zainteresowaniem i przejęciem.
- Świętuję Mikołajki.- Odpowiada z lekką ironią.
- Na deszczu?
- Nie, była w tym klubie.- Kiwa głową w stronę budynku przed którym się znajdujecie.- Ale to chyba nie był najlepszy pomysł.
- Chodź, odprowadzę cie do domu.- Podnosisz się i wyciągasz rękę, aby pomóc Kasi zrobić to samo. Idziecie w kierunku jej mieszkania, ale żadne z was się nie odzywa. Kiedy docieracie przed jej blok uśmiechasz się do dziewczyny.
- No to teraz już chyba sobie poradzisz.- Mówisz i już masz zamiar odejść, gdy ona zatrzymuje cię.
- Wojtek, zaczekaj! Tak dawno się nie widzieliśmy, proszę wejdź na górę.
- Nie chce przeszkadzać.- Próbujesz się wymigać, ale Kasia złapała cię za rękę i ciągnie za sobą. Po chwili jesteście juz w jej mieszkaniu, a ty właściwie nie wiesz co tu robisz. Siadasz na kanapie w salonie, po chwili dołącza do ciebie dziewczyna, która zauważa twoje zdezorientowanie.
- Czemu masz taką minę?
- Przepraszam zamyśliłem się.
- Nie ściemniaj! Umiem rozróżnić zamyślenie od przybicia. Co jest?- Pyta, a ty nie wiesz co masz jej opowiedzieć i po prostu milczysz.
- Dobra nie chcesz mówić to nie. Obejrzymy jakiś film?- Zdziwiło cię to, że tak szybko odpuściła, jednak pasuje ci ten układ więc przytakujesz. Kasia podchodzi do telewizora i podłącza do niego DVD, a następnie szuka odpowiedniej płyty. W tym czasie na ekranie pojawia się obraz jakiegoś innego filmu.
- Pewnie nie wyjęła płyty, kiedy ostatni raz coś oglądała.- Pomyślałeś i nie myliłeś się. Jednak to nie był żaden film. Na ekranie widniała postać Kasi oraz Ani, które w najlepsze rozmawiają. Widać jednak, że musi to być jakieś nagranie z przeszłości, ponieważ są trochę młodsze i inaczej ubrane niż teraz.
- Przepraszam, chyba zapomniałam wyjąć płyty ostatnim razem, gdy oglądałyśmy z Anią nasze stare filmiki.- Mówi lekko zawstydzona Kasia i dalej szuka odpowiedniego filmu, który moglibyście dziś obejrzeć.
- Nie ma sprawy.- Uśmiechasz się i przenosisz wzrok z powrotem na ekran.
,,Ja nie wiem czy go kocham, rozumiesz?
Jesteś pewna?''- Kiedy słyszysz te słowa zamierasz, kompletnie zwalają cię z nóg, ale nie tak jak za pierwszym razem kiedy je usłyszałeś. W twojej głowie krąży pełno myśli. Odtwarzasz sobie całą sytuacje sprzed kilkunastu dni. Wszystko ci się układa w piękną całość. Powoli dociera do ciebie to co miało miejsce. Twoje serce wariuje. To znaczy, że masz jeszcze szanse.
- A ten uśmiech to z jakiego powodu?- Pyta Kasia, a ty dopiero wtedy wracasz do świata żywych.
- Podoba mi się to nagranie.- Odpowiadasz starając się opanować swoje emocje.
- A ja go nie lubię.
- Czemu?
- Przypomina mi byłego chłopaka, o którym nie chce pamiętać- Wyjaśnia, a ty znowu czujesz niesamowity przypływ szczęścia, bo potwierdziła w ten sposób, że te słowa nie były związane z tobą.
- To co włączać już?
- Tak, tak.- Kasia włącza film, ale ty nie możesz się na nim skupić. Cały czas myślisz o tym co się wydarzyło. Jeżeli wcześniej wytłumaczyłbyś z nią tę sytuacje nie byłoby problemu. Mimo wszystko cieszysz się, że było to nieporozumienie. Wieczór mija ci bardzo szybko. Razem z Kasia dużo rozmawialiście i dopiero teraz uświadamiasz sobie jak bardzo ci tego brakowało. Dociera do ciebie również, że musisz zrobić wszystko, aby znowu w głupi sposób nie wypuścić z rąk szansy, którą los ci dał.
Witam :) Dzisiaj Mikołajki z perspektywy dwójki, która została w Bełchatowie. Jak wam się podoba? Cieszę się, że jeszcze sporo Was tu zagląda :) Piszcie swoje refleksję, uwagi, przypuszczenia... :) Co dalej się wydarzy?
Pozdrawiam!
12 mar 2015
Rozdział 15
PERSPEKTYWA ANI
Obudziłaś się rano w swoim dawnym pokoju. Zdziwiłaś się, bo Andrzeja nie było w pokoju. Szybko włożyłaś ubranie i doprowadziłaś się do porządku po czym zeszłaś na dół. W kuchni czkała na ciebie cała rodzina, nie było tam jednak Wrony.
- Dzień dobry.- Przywitałaś się radośnie.
- Cześć!- Odpowiedział radośnie Anek.- Dzisiaj Mikołajki, pamiętasz?
- No jasne, że tak. Wiem, że uwielbiasz to święto.
- I to jeszcze jak! Zjemy szybko śniadanie i zabieramy się za prezenty.- Cały Antek, nadal jest w nim dużo dziecka, a upominki to jego słaba strona.
- Okey, okey!
- Antoś, daj się Ani w spokoju najeść.- Uspokajała brata mama.
- O cześć śpiochu.- Usłyszałaś za sobą głos swojego chłopaka.
- No hej. A ty co taki ranny ptaszek?
- Byłem pobiegać. Pójdę się tylko przebrać i zaraz do was dołączę.- Oznajmił i udał się na górę. Kiedy Andrzej wrócił usiedliście wszyscy przy stole. Rozmowy trwały w najlepsze, cieszyliście się ostatnimi wspólnymi chwilami, ponieważ ty i Endrju już dziś musieliście wracać do Bełchatowa. Te kilka dni w twoim rodzinnym domu minęło bardzo szybko. Twoi rodzice bardzo polubili Wrone, a Antek prawie nie odstępował go na krok. Cieszyłaś się, że mają takie dobre relacje.
- No to co, prezenty?- Wyszczerzył się brat.
- Prezenty!- Krzyknęłaś i poszłaś do swojego pokoju po paczuszki. Wręczyłaś prezenty mamie, tacie i bratu, bo z Andrzejem umówiliście się, że wymienicie się upominkami w Bełku. Kiedy młody otworzył swój prezent i zobaczył koszulkę od Winiara z autografami całej Skry zaczął skakać po całym domu. Mamie kupiłaś ulubione perfumy, a tacie nową koszulę. Sama otrzymałaś prześliczną błękitną sukienkę, natomiast Endrju dostał portfel. Idealnie trafione! Wypiliście jeszcze razem z rodzicami kawę i niestety już musieliście się zbierać.
- Do zobaczenia w święta!- zawołała mam kiedy już wsiadaliście do samochodu.
- Do widzenia.- Odpowiedział Andrzej i ruszyliście w drogę.
- I jak ci się podobało?- Zagadnęłaś chłopaka.
- Masz świetną rodzinę, bardzo sympatyczni, a sernik twojej mamy najlepszy.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się dogadaliście.- Uśmiechnęłaś się do chłopaka, a potem nawet nie wiesz kiedy zasnęłaś. Obudził cię przyciszony głos Andrzeja.
- Ania, obudź się. Co ty w nocy będziesz robić.- Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś twarz Wrony. Zorientowałaś się, że zatrzymał samochód. Rozejrzałaś się i zobaczyłaś, że jesteście na jakimś parkingu.
- Coś się stało? Czemu nie jedziemy?
- Wszystko w porządku. To mój prezent dla ciebie.
- Jaki prezent?- Zapytałaś zaskoczona.
- Chodź to zobaczysz.- Powiedział Andrzej i wyszedł z auta, a potem otworzył ci drzwi.
- Ale gdzie ty mnie prowadzisz? Która jest w ogóle godzina?
- Do środka.- Kiwnął głową na piękny, nieduży hotel przed którym się znajdowaliście.- A co do godziny to jest 16, idealna pora na obiad.
- Obiad?- Zupełnie nie wiedziałaś co on wyprawia, ale siatkarz tylko skinął głową i szedł dalej trzymając cię za rękę. Weszliście do budynku, jak się okazało do części, w której była restauracja. Podszedł do was kelner i poprowadził was do stoliku w roku sali. Powoli wszystko ci się układało w głowie. Prezent od Wronki to wspólny obiad, na pewno dlatego się tu znaleźliście. Zajęliście miejsca i złożyliście zamówienie.
- To teraz mów co nas tu przygnało.- Spojrzałaś na środkowego.
- Mikołajki.- Uśmiechnął się.- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Myślałam, że to już jest niespodzianka.
- To się myliłaś.- Dostaliście swoje dania i zajadaliście się nimi rozmawiając. Po skończonym posiłku Andrzej wziął cię za rękę.
- Chodź.
- Ale gdzie?
- Zaraz zobaczysz.- Posłuchałaś go i wstałaś z miejsca. Szliście dość długim korytarzem, a potem schodami na górę. Zorientowałaś się, że znajdujecie się w części hotelowej. Stanęliście przed drzwiami najwyraźniej jednego z pokoi.
- Nadal nie rozumiem co my tu robimy.
- Cii.- Wrona przytknął ci palec do ust.- Zamknij oczy.
- No dobra.- Uległaś i zasłoniłaś oczy dłonią.
- Tylko nie podglądaj.
- Okey.- słyszałaś jak siatkarz otwiera drzwi, a następnie wprowadza cię do pokoju.
- Możesz już patrzeć.- Odsłoniłaś oczy i zobaczyłaś coś nie do opisania. W pokoju panował półmrok, okna były zasłonięte a wszędzie znajdowały się zapalone świeczki. Na stoliku stał wielki bukiet róż, a obok niego leżało czerwone pudełko, które Andrzej wziął do rąk.
- Tu jest wspaniale!- Zdołałaś tylko wydusić.
- To dla ciebie.- Siatkarz podał ci prezent i uśmiechnął się. Otworzyłaś go, w środku był łańcuszek z zawieszką w kształcie serduszka.
- Jaki piękny!
- Cieszę się, że ci się podoba.- Powiedział chłopak, po czym wziął naszyjnik i zapiął go na twojej szyi.
- Dziękuję!- Powiedziałaś i pocałowałaś siatkarza. Wasze pocałunki stawały się coraz bardziej na namiętne. Andrzej wziął cię na ręce i zaniósł na łóżko ciągle cię całując. W tym momencie byłaś najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Poczułaś coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłaś, tak wielkie pragnienie drugiej osoby. Zaczęłaś ściągać z Endrju koszulkę, a on nie pozostał ci dłużny.
- Jesteś pewna?- Zapytał miedzy pocałunkami, patrząc ci w oczy. Widziałaś w nich coś wspaniałego, taki magiczny błysk. Uśmiechnęłaś się.
- Jak nigdy.- Odpowiedziałaś.
- Ania.- Wrona wpatrywał się w ciebie przez cały czas.- Kocham cię.
- Ja ciebie też.-Wasze usta znów się złączyły i wtedy twoje serce zaczęło wariować jeszcze bardziej. Pragnienie połączenia się z Andrzejem w jedność stawało się coraz silniejsze. Nie umiesz opisać tego co czułaś w tym momencie. Andrzej był taki delikatny i czuły, jakby bał się zrobić ci krzywdę. Twoje serce waliło jak szalone, z każdą chwilą czułaś, że kochasz Endrju jeszcze mocniej. Na pewno nigdy nie zapomnisz tej nocy
Witajcie, jak podoba się rozdział? Któraś z Was spodziewała się co szykuje Andrzej? Niedługo więcej o sprawach Wojtka. Macie jakieś przypuszczenia co do dalszych losów Ani i Endrju? Piszcie i zaglądajcie ;)
Pozdrawiam!
Obudziłaś się rano w swoim dawnym pokoju. Zdziwiłaś się, bo Andrzeja nie było w pokoju. Szybko włożyłaś ubranie i doprowadziłaś się do porządku po czym zeszłaś na dół. W kuchni czkała na ciebie cała rodzina, nie było tam jednak Wrony.
- Dzień dobry.- Przywitałaś się radośnie.
- Cześć!- Odpowiedział radośnie Anek.- Dzisiaj Mikołajki, pamiętasz?
- No jasne, że tak. Wiem, że uwielbiasz to święto.
- I to jeszcze jak! Zjemy szybko śniadanie i zabieramy się za prezenty.- Cały Antek, nadal jest w nim dużo dziecka, a upominki to jego słaba strona.
- Okey, okey!
- Antoś, daj się Ani w spokoju najeść.- Uspokajała brata mama.
- O cześć śpiochu.- Usłyszałaś za sobą głos swojego chłopaka.
- No hej. A ty co taki ranny ptaszek?
- Byłem pobiegać. Pójdę się tylko przebrać i zaraz do was dołączę.- Oznajmił i udał się na górę. Kiedy Andrzej wrócił usiedliście wszyscy przy stole. Rozmowy trwały w najlepsze, cieszyliście się ostatnimi wspólnymi chwilami, ponieważ ty i Endrju już dziś musieliście wracać do Bełchatowa. Te kilka dni w twoim rodzinnym domu minęło bardzo szybko. Twoi rodzice bardzo polubili Wrone, a Antek prawie nie odstępował go na krok. Cieszyłaś się, że mają takie dobre relacje.
- No to co, prezenty?- Wyszczerzył się brat.
- Prezenty!- Krzyknęłaś i poszłaś do swojego pokoju po paczuszki. Wręczyłaś prezenty mamie, tacie i bratu, bo z Andrzejem umówiliście się, że wymienicie się upominkami w Bełku. Kiedy młody otworzył swój prezent i zobaczył koszulkę od Winiara z autografami całej Skry zaczął skakać po całym domu. Mamie kupiłaś ulubione perfumy, a tacie nową koszulę. Sama otrzymałaś prześliczną błękitną sukienkę, natomiast Endrju dostał portfel. Idealnie trafione! Wypiliście jeszcze razem z rodzicami kawę i niestety już musieliście się zbierać.
- Do zobaczenia w święta!- zawołała mam kiedy już wsiadaliście do samochodu.
- Do widzenia.- Odpowiedział Andrzej i ruszyliście w drogę.
- I jak ci się podobało?- Zagadnęłaś chłopaka.
- Masz świetną rodzinę, bardzo sympatyczni, a sernik twojej mamy najlepszy.
- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że się dogadaliście.- Uśmiechnęłaś się do chłopaka, a potem nawet nie wiesz kiedy zasnęłaś. Obudził cię przyciszony głos Andrzeja.
- Ania, obudź się. Co ty w nocy będziesz robić.- Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś twarz Wrony. Zorientowałaś się, że zatrzymał samochód. Rozejrzałaś się i zobaczyłaś, że jesteście na jakimś parkingu.
- Coś się stało? Czemu nie jedziemy?
- Wszystko w porządku. To mój prezent dla ciebie.
- Jaki prezent?- Zapytałaś zaskoczona.
- Chodź to zobaczysz.- Powiedział Andrzej i wyszedł z auta, a potem otworzył ci drzwi.
- Ale gdzie ty mnie prowadzisz? Która jest w ogóle godzina?
- Do środka.- Kiwnął głową na piękny, nieduży hotel przed którym się znajdowaliście.- A co do godziny to jest 16, idealna pora na obiad.
- Obiad?- Zupełnie nie wiedziałaś co on wyprawia, ale siatkarz tylko skinął głową i szedł dalej trzymając cię za rękę. Weszliście do budynku, jak się okazało do części, w której była restauracja. Podszedł do was kelner i poprowadził was do stoliku w roku sali. Powoli wszystko ci się układało w głowie. Prezent od Wronki to wspólny obiad, na pewno dlatego się tu znaleźliście. Zajęliście miejsca i złożyliście zamówienie.
- To teraz mów co nas tu przygnało.- Spojrzałaś na środkowego.
- Mikołajki.- Uśmiechnął się.- Mam dla ciebie niespodziankę.
- Myślałam, że to już jest niespodzianka.
- To się myliłaś.- Dostaliście swoje dania i zajadaliście się nimi rozmawiając. Po skończonym posiłku Andrzej wziął cię za rękę.
- Chodź.
- Ale gdzie?
- Zaraz zobaczysz.- Posłuchałaś go i wstałaś z miejsca. Szliście dość długim korytarzem, a potem schodami na górę. Zorientowałaś się, że znajdujecie się w części hotelowej. Stanęliście przed drzwiami najwyraźniej jednego z pokoi.
- Nadal nie rozumiem co my tu robimy.
- Cii.- Wrona przytknął ci palec do ust.- Zamknij oczy.
- No dobra.- Uległaś i zasłoniłaś oczy dłonią.
- Tylko nie podglądaj.
- Okey.- słyszałaś jak siatkarz otwiera drzwi, a następnie wprowadza cię do pokoju.
- Możesz już patrzeć.- Odsłoniłaś oczy i zobaczyłaś coś nie do opisania. W pokoju panował półmrok, okna były zasłonięte a wszędzie znajdowały się zapalone świeczki. Na stoliku stał wielki bukiet róż, a obok niego leżało czerwone pudełko, które Andrzej wziął do rąk.
- Tu jest wspaniale!- Zdołałaś tylko wydusić.
- To dla ciebie.- Siatkarz podał ci prezent i uśmiechnął się. Otworzyłaś go, w środku był łańcuszek z zawieszką w kształcie serduszka.
- Jaki piękny!
- Cieszę się, że ci się podoba.- Powiedział chłopak, po czym wziął naszyjnik i zapiął go na twojej szyi.
- Dziękuję!- Powiedziałaś i pocałowałaś siatkarza. Wasze pocałunki stawały się coraz bardziej na namiętne. Andrzej wziął cię na ręce i zaniósł na łóżko ciągle cię całując. W tym momencie byłaś najszczęśliwszą kobietą na ziemi. Poczułaś coś czego nigdy wcześniej nie doświadczyłaś, tak wielkie pragnienie drugiej osoby. Zaczęłaś ściągać z Endrju koszulkę, a on nie pozostał ci dłużny.
- Jesteś pewna?- Zapytał miedzy pocałunkami, patrząc ci w oczy. Widziałaś w nich coś wspaniałego, taki magiczny błysk. Uśmiechnęłaś się.
- Jak nigdy.- Odpowiedziałaś.
- Ania.- Wrona wpatrywał się w ciebie przez cały czas.- Kocham cię.
- Ja ciebie też.-Wasze usta znów się złączyły i wtedy twoje serce zaczęło wariować jeszcze bardziej. Pragnienie połączenia się z Andrzejem w jedność stawało się coraz silniejsze. Nie umiesz opisać tego co czułaś w tym momencie. Andrzej był taki delikatny i czuły, jakby bał się zrobić ci krzywdę. Twoje serce waliło jak szalone, z każdą chwilą czułaś, że kochasz Endrju jeszcze mocniej. Na pewno nigdy nie zapomnisz tej nocy
Witajcie, jak podoba się rozdział? Któraś z Was spodziewała się co szykuje Andrzej? Niedługo więcej o sprawach Wojtka. Macie jakieś przypuszczenia co do dalszych losów Ani i Endrju? Piszcie i zaglądajcie ;)
Pozdrawiam!
27 lut 2015
Rozdział 14
PERSPEKTYWA ANI
Zmierzasz właśnie w kierunku Energii na mecz Skry z Jastrzębiem. Szybkim krokiem przemierzasz ulice Bełchatowa, aby czym prędzej dostać się na hale. Zima powoli daje o sobie znać i chociaż jest początek grudnia lekki mróź szczypie w nos. Kiedy w końcu zasiadasz na trybunach nie ma tam nikogo oprócz ciebie. Jak zwykle wyszłaś z domu za wcześnie, ale chyba robisz to specjalnie. Uwielbiasz patrzeć jak Energia powoli wypełnia się kibicami, jak wszyscy przygotowują się do meczu. Godzina minęła ci niemal niespostrzeżenie i już na boisku pojawili się zawodnicy. Pomachałaś Andrzejowi, który cię zauważył i posłał w twoją stronę wielki uśmiech. Miałaś dziwne wrażenie, że ktoś ci się przygląda. Ogarnęłaś wzrokiem każdego ze Skrzatów, ale wszyscy byli skupieni na rozgrzewce. Odwróciłaś głowę i wtedy twoje spojrzenie natknęło się na niego, siedział po za boiskiem i wlepiał w ciebie oczy. Zdawało ci się, że nawet nie mruga. Przeszedł cię zimny dreszcz na wspomnienie o tym jednym incydencie i natychmiast wróciłaś wzrok w stronę placu gry nie zwracając uwagi na Maćka. Mecz zaczął się korzystnie dla bełchatowskiej drużyny i tak pozostało do końca. Andrzej podszedł do ciebie po skończonym spotkaniu i poprosił żebyś poczekała na niego przed halą. Mieliście jeszcze dziś udać się z kilkudniową wizytą do twoich rodziców i zrobić im małą niespodziankę. Udałaś się więc przed budynek i cierpliwie czekałaś na chłopaka.
- No co za miłe spotkanie. Wiedziałem, że cię tu znajdę.- Usłyszałaś za swoimi plecami głos który przyprawiał cię o dreszcze. Zupełnie nie wiedziałaś co zrobić, bałaś się.
- Czego chcesz?
- Stęskniłem się, długo się nie widzieliśmy.- Powiedział najzwyczajniej w świecie Maciek i złapał cię w pasie.
- Zostaw mnie!
- Nie udawaj, przecież widzę jak na mnie patrzysz.
- Odwal się ode mnie!- Krzyknęłaś.
- Zostaw ją w spokoju.- Usłyszałaś jakiś głos za plecami Muzaja. Atakujący odwrócił się ciągle jednak trzymając cię za nadgarstek.
- Nie wtrącaj się, to moja dziewczyna.- Powiedział zupełnie spokojnie Muzaj.
- Nie jestem.....- Nie dokończyłaś bo położył swoją wielką dłoń na twoich ustach.
- Przecież widzę co się tu dzieję. Wiem, że to dziewczyna Wrony!
- Jeszcze z tobą nie skończyłem!- Powiedział Maciek i wykręcając twoją rękę odszedł, a ty upadłaś z bólu na ziemie.
- Co ci zrobił? Gdzie cię boli?- Twój wybawca znalazł się zaraz obok ciebie.
- Tylko trochę ręka, ale to nic poważnego.
- Może jest złamana trzeba to sprawdzić.- Nalegał.
- Nie, trochę się na tym znam, robiłam kurs z fizjoterapii. To nic takiego.
- W takim razie całe szczęście.
- Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co, nic takiego nie zrobiłem.
- Bardzo mi pomogłeś. Ania jestem.- Podałaś dłoń swojemu wybawcy.
- Dima.- Powiedział z uśmiechem. No tak wiedziałaś, że skądś go znasz. Dziwne że go nie poznałaś, przecież to jeden z twoich ulubionych siatkarzy Jastrzębskiego.
- Właściwie co tu się stało? Czego Muzaj od ciebie chciał?
- To długa historia.
- Na pewno nie aż tak długa, chętnie posłucham.- Upierał się rozgrywający, kiedy nagle w oddali zobaczyłaś Andrzeja.
- Opowiem ci innym razem a teraz proszę nie mów nic o tym przy Endrju.- Poprosiłaś patrząc na Filipova błagalnym wzrokiem.
- Ale....
- Proszę cię.- Rzuciłaś szybko, bo Wrona już prawie był obok was i miałaś nadzieję, że Dima spełni twoją prośbę.
- Cześć kochanie.- Przywitał się z tobą chłopak.
- No hej.
- O cześć Dima! Mam nadzieję, że nie próbujesz poderwać mi dziewczyny.
- No wiesz taka ładna, sama tu stała.- Powiedział unosząc do góry brwi.
- A myślałem, że jesteśmy kumplami.
- No bo jesteśmy! Przechodziłem tylko, a że widziałem was razem na meczu postanowiłem poznać tą szczęściarę, która na ciebie trafiła.
- Och, bo się zarumienię.- Odrzekł z uśmiechem Endrju i przeczesał ręką włosy.
- Ja się już będę zbierał, bo odjadą beze mnie. Miło było poznać.- Oświadczył rozgrywający.
- Do zobaczenia.- Pożegnałaś go i razem ze swoim chłopakiem ruszyłaś w stronę parkingu.
- Nie wiedziałam, że znasz się z Dimą.- Zaczęłaś rozmowę, kiedy Wrona wsiadł do auta.
- Poznaliśmy się kiedyś na jakimś turnieju charytatywnym, to mega pozytywny facet.
- Wydaje się bardzo miły.
- Może kiedyś wybierzemy się do jego domu w Grecji, co? Tyle razy mnie tam zapraszał.
- Świetny pomysł, musimy nad tym pomyśleć.- Bardzo spodobała ci się ta propozycja. Nie mówiłaś nic więcej tylko oparłaś głowę o szybę i zamknęłaś oczy. Andrzej pewnie myślał, że śpisz, ale ty w końcu miałaś czas, żeby przeanalizować to co się wydarzyło pod halą i w ogóle nie myślałaś o śnie. Co by się stało, gdyby Dima akurat nie szedł do autokaru? Czy Maciek mówił serio? Czy masz powiedzieć o wszystkim Andrzejowi? A może Maciek odpuści? Ale przecież to już kolejny raz, podobny układ wydarzeń, podobna sytuacja. Co masz zrobić? Czekać czy lepiej coś wymyślić? Pełno pytań, na które nie znasz odpowiedzi kłębi się teraz w twojej głowie. Jednak postanawiasz nie zadręczać się tym przez najbliższe dni. Spędzisz czas z rodziną i to się liczy. Otwierasz oczy i udajesz, że się budzisz, aby Andrzej niczego nie zauważył. Orientujesz się w waszym położeniu, jesteście mniej więcej w połowie drogi.
- Komuś tu się przysnęło.- Mówi z uśmiechem Wrona.
- Przepraszam, wcześnie dziś wstałam. Jesteś gotowy na poznanie mojej rodzinki.
- Pewnie, że tak.
- Na prawdę?- Pytasz, bo chyba nikt nie może być tak zupełnie spokojny w takiej chwili.
- No dobra trochę się boję, ale jeżeli są tak wyjątkowi jak ty to na pewno się polubimy.
- Polubicie.- Odpowiadasz posyłając mu uśmiech. Reszta drogim mija wam bardzo szybko i około 20 docieracie na miejsce.
- Raz kozia śmierć.- Mówi Andrzej kiedy stoicie przed drzwiami.
- Nie będzie tak źle, masz plusa bo jesteś siatkarzem.
- W takim razie wchodzimy.- Otwierasz drzwi i po cichu wślizgujecie się do mieszkania. Rodzice siedzą w salonie, więc ostrożnie zmierzacie w tamtą stronę.
- Dobry wieczór.- Witacie ich równocześnie, a oni osłupieni wpatrują się w was.
- No co własnej córki nie poznajecie?
- Ania!- Odzywa się w końcu mama i przytula cię, w jej ślady idzie tata.
- Mamo, Tato to jest mój chłopak Andrzej. Andrzej poznaj moich rodziców.
- Bardzo miło mi państwa poznać.- Podaje im rękę Wrona.
- Nam również, w końcu do nas zajrzeliście.
- Tak się cieszę, ale mogliście chociaż zadzwonić nie mam nic w lodówce.- Cała mama, musi trochę ponarzekać.
- Miała być niespodzianka.- Wyjaśniłaś.- A gdzie Antek?
- Jest u siebie, na górze. Idźcie na pewno oszaleje z radości.- Wzięłaś Endrju z rękę i udaliście się do pokoju brata. Zapukałaś do drzwi.
- Proszę.
- Cześć młody!
- Anka? Co ty tu robisz? Siemka! Kiedy przyjechałaś? Na długo?- Antek aż podskakiwał z radosci a buzi mu się nie zamykała.
- Spokojnie za chwilę ci wszystko opowiem ale teraz poznaj proszę Andrzeja.
- Cześć, Andrzej jestem.- Środkowy wszedł do pokoju a twojego brata chyba zamurowało.
- O Boże.... Wiem kim pan jest... Nie wierzę, że Mistrz Świata jest w moim pokoju.
- Żaden pan, po prostu Andrzej.- Wrona uśmiechnął się na widok reakcji Antka. Kiedy młody doszedł już do siebie zeszliście we trójkę na dół. Pomogłaś przygotować mamie kolację, a potem wszyscy zasiedliście razem do stołu. Andrzej chyba zrobił dobre wrażenie na twojej rodzinie, bo rozmową nie było końca.
Witajcie! Jest rozdział, trochę dłuższy :) Podoba się? Co myślicie? Macie jakieś pomysły, uwagi? Piszcie czekam na wasze odczucia :)
Do następnego!
Zmierzasz właśnie w kierunku Energii na mecz Skry z Jastrzębiem. Szybkim krokiem przemierzasz ulice Bełchatowa, aby czym prędzej dostać się na hale. Zima powoli daje o sobie znać i chociaż jest początek grudnia lekki mróź szczypie w nos. Kiedy w końcu zasiadasz na trybunach nie ma tam nikogo oprócz ciebie. Jak zwykle wyszłaś z domu za wcześnie, ale chyba robisz to specjalnie. Uwielbiasz patrzeć jak Energia powoli wypełnia się kibicami, jak wszyscy przygotowują się do meczu. Godzina minęła ci niemal niespostrzeżenie i już na boisku pojawili się zawodnicy. Pomachałaś Andrzejowi, który cię zauważył i posłał w twoją stronę wielki uśmiech. Miałaś dziwne wrażenie, że ktoś ci się przygląda. Ogarnęłaś wzrokiem każdego ze Skrzatów, ale wszyscy byli skupieni na rozgrzewce. Odwróciłaś głowę i wtedy twoje spojrzenie natknęło się na niego, siedział po za boiskiem i wlepiał w ciebie oczy. Zdawało ci się, że nawet nie mruga. Przeszedł cię zimny dreszcz na wspomnienie o tym jednym incydencie i natychmiast wróciłaś wzrok w stronę placu gry nie zwracając uwagi na Maćka. Mecz zaczął się korzystnie dla bełchatowskiej drużyny i tak pozostało do końca. Andrzej podszedł do ciebie po skończonym spotkaniu i poprosił żebyś poczekała na niego przed halą. Mieliście jeszcze dziś udać się z kilkudniową wizytą do twoich rodziców i zrobić im małą niespodziankę. Udałaś się więc przed budynek i cierpliwie czekałaś na chłopaka.
- No co za miłe spotkanie. Wiedziałem, że cię tu znajdę.- Usłyszałaś za swoimi plecami głos który przyprawiał cię o dreszcze. Zupełnie nie wiedziałaś co zrobić, bałaś się.
- Czego chcesz?
- Stęskniłem się, długo się nie widzieliśmy.- Powiedział najzwyczajniej w świecie Maciek i złapał cię w pasie.
- Zostaw mnie!
- Nie udawaj, przecież widzę jak na mnie patrzysz.
- Odwal się ode mnie!- Krzyknęłaś.
- Zostaw ją w spokoju.- Usłyszałaś jakiś głos za plecami Muzaja. Atakujący odwrócił się ciągle jednak trzymając cię za nadgarstek.
- Nie wtrącaj się, to moja dziewczyna.- Powiedział zupełnie spokojnie Muzaj.
- Nie jestem.....- Nie dokończyłaś bo położył swoją wielką dłoń na twoich ustach.
- Przecież widzę co się tu dzieję. Wiem, że to dziewczyna Wrony!
- Jeszcze z tobą nie skończyłem!- Powiedział Maciek i wykręcając twoją rękę odszedł, a ty upadłaś z bólu na ziemie.
- Co ci zrobił? Gdzie cię boli?- Twój wybawca znalazł się zaraz obok ciebie.
- Tylko trochę ręka, ale to nic poważnego.
- Może jest złamana trzeba to sprawdzić.- Nalegał.
- Nie, trochę się na tym znam, robiłam kurs z fizjoterapii. To nic takiego.
- W takim razie całe szczęście.
- Dziękuję za pomoc.
- Nie ma za co, nic takiego nie zrobiłem.
- Bardzo mi pomogłeś. Ania jestem.- Podałaś dłoń swojemu wybawcy.
- Dima.- Powiedział z uśmiechem. No tak wiedziałaś, że skądś go znasz. Dziwne że go nie poznałaś, przecież to jeden z twoich ulubionych siatkarzy Jastrzębskiego.
- Właściwie co tu się stało? Czego Muzaj od ciebie chciał?
- To długa historia.
- Na pewno nie aż tak długa, chętnie posłucham.- Upierał się rozgrywający, kiedy nagle w oddali zobaczyłaś Andrzeja.
- Opowiem ci innym razem a teraz proszę nie mów nic o tym przy Endrju.- Poprosiłaś patrząc na Filipova błagalnym wzrokiem.
- Ale....
- Proszę cię.- Rzuciłaś szybko, bo Wrona już prawie był obok was i miałaś nadzieję, że Dima spełni twoją prośbę.
- Cześć kochanie.- Przywitał się z tobą chłopak.
- No hej.
- O cześć Dima! Mam nadzieję, że nie próbujesz poderwać mi dziewczyny.
- No wiesz taka ładna, sama tu stała.- Powiedział unosząc do góry brwi.
- A myślałem, że jesteśmy kumplami.
- No bo jesteśmy! Przechodziłem tylko, a że widziałem was razem na meczu postanowiłem poznać tą szczęściarę, która na ciebie trafiła.
- Och, bo się zarumienię.- Odrzekł z uśmiechem Endrju i przeczesał ręką włosy.
- Ja się już będę zbierał, bo odjadą beze mnie. Miło było poznać.- Oświadczył rozgrywający.
- Do zobaczenia.- Pożegnałaś go i razem ze swoim chłopakiem ruszyłaś w stronę parkingu.
- Nie wiedziałam, że znasz się z Dimą.- Zaczęłaś rozmowę, kiedy Wrona wsiadł do auta.
- Poznaliśmy się kiedyś na jakimś turnieju charytatywnym, to mega pozytywny facet.
- Wydaje się bardzo miły.
- Może kiedyś wybierzemy się do jego domu w Grecji, co? Tyle razy mnie tam zapraszał.
- Świetny pomysł, musimy nad tym pomyśleć.- Bardzo spodobała ci się ta propozycja. Nie mówiłaś nic więcej tylko oparłaś głowę o szybę i zamknęłaś oczy. Andrzej pewnie myślał, że śpisz, ale ty w końcu miałaś czas, żeby przeanalizować to co się wydarzyło pod halą i w ogóle nie myślałaś o śnie. Co by się stało, gdyby Dima akurat nie szedł do autokaru? Czy Maciek mówił serio? Czy masz powiedzieć o wszystkim Andrzejowi? A może Maciek odpuści? Ale przecież to już kolejny raz, podobny układ wydarzeń, podobna sytuacja. Co masz zrobić? Czekać czy lepiej coś wymyślić? Pełno pytań, na które nie znasz odpowiedzi kłębi się teraz w twojej głowie. Jednak postanawiasz nie zadręczać się tym przez najbliższe dni. Spędzisz czas z rodziną i to się liczy. Otwierasz oczy i udajesz, że się budzisz, aby Andrzej niczego nie zauważył. Orientujesz się w waszym położeniu, jesteście mniej więcej w połowie drogi.
- Komuś tu się przysnęło.- Mówi z uśmiechem Wrona.
- Przepraszam, wcześnie dziś wstałam. Jesteś gotowy na poznanie mojej rodzinki.
- Pewnie, że tak.
- Na prawdę?- Pytasz, bo chyba nikt nie może być tak zupełnie spokojny w takiej chwili.
- No dobra trochę się boję, ale jeżeli są tak wyjątkowi jak ty to na pewno się polubimy.
- Polubicie.- Odpowiadasz posyłając mu uśmiech. Reszta drogim mija wam bardzo szybko i około 20 docieracie na miejsce.
- Raz kozia śmierć.- Mówi Andrzej kiedy stoicie przed drzwiami.
- Nie będzie tak źle, masz plusa bo jesteś siatkarzem.
- W takim razie wchodzimy.- Otwierasz drzwi i po cichu wślizgujecie się do mieszkania. Rodzice siedzą w salonie, więc ostrożnie zmierzacie w tamtą stronę.
- Dobry wieczór.- Witacie ich równocześnie, a oni osłupieni wpatrują się w was.
- No co własnej córki nie poznajecie?
- Ania!- Odzywa się w końcu mama i przytula cię, w jej ślady idzie tata.
- Mamo, Tato to jest mój chłopak Andrzej. Andrzej poznaj moich rodziców.
- Bardzo miło mi państwa poznać.- Podaje im rękę Wrona.
- Nam również, w końcu do nas zajrzeliście.
- Tak się cieszę, ale mogliście chociaż zadzwonić nie mam nic w lodówce.- Cała mama, musi trochę ponarzekać.
- Miała być niespodzianka.- Wyjaśniłaś.- A gdzie Antek?
- Jest u siebie, na górze. Idźcie na pewno oszaleje z radości.- Wzięłaś Endrju z rękę i udaliście się do pokoju brata. Zapukałaś do drzwi.
- Proszę.
- Cześć młody!
- Anka? Co ty tu robisz? Siemka! Kiedy przyjechałaś? Na długo?- Antek aż podskakiwał z radosci a buzi mu się nie zamykała.
- Spokojnie za chwilę ci wszystko opowiem ale teraz poznaj proszę Andrzeja.
- Cześć, Andrzej jestem.- Środkowy wszedł do pokoju a twojego brata chyba zamurowało.
- O Boże.... Wiem kim pan jest... Nie wierzę, że Mistrz Świata jest w moim pokoju.
- Żaden pan, po prostu Andrzej.- Wrona uśmiechnął się na widok reakcji Antka. Kiedy młody doszedł już do siebie zeszliście we trójkę na dół. Pomogłaś przygotować mamie kolację, a potem wszyscy zasiedliście razem do stołu. Andrzej chyba zrobił dobre wrażenie na twojej rodzinie, bo rozmową nie było końca.
Witajcie! Jest rozdział, trochę dłuższy :) Podoba się? Co myślicie? Macie jakieś pomysły, uwagi? Piszcie czekam na wasze odczucia :)
Do następnego!
16 lut 2015
Rozdział 13
PERSPEKTYWA KASI
- Nie Ania, nie teraz. To jeszcze za wcześnie...
- Ale czemu?
- Ja nie wiem czy go kocham, rozumiesz?- Kiedy słyszysz te słowa w twoich oczach mimowolnie pojawiają się łzy. Wpatrujesz się w ekran telewizora i przypominasz sobie tę chwile. To była twoja pierwsza miłość, która jednak nie była tą jedyną. Nadal masz w głowie obraz zrywającego z tobą Łukasza i wszystkich nie przespanych nocy, nie powinnaś dawać mu tej szansy. Cieszysz się jednaka że Ania przez przypadkowe niewyłączenie kamery uwieczniła waszą rozmowę o pierwszych poważnych sprawach sercowych. Możesz teraz to wszystko dokładnie obejrzeć.
- Ej Kaśka co jest ty płaczesz?- Wyrywa cię z rozmyślań głos Olki.
- Nie, to znaczy tak trochę się wzruszyłam. To była potem moja pierwsza prawdziwa miłość, niestety nie trwała długo. A na dodatek do tej pory jeszcze w nikim innym nie byłam zakochana.
- To takie piękne! Miałyście super pomysł, żeby wtedy to wszystko nagrywać.
- To nagranie akurat było przypadkowe, zapomniałam wyłączyć kamery.- Wytłumaczyła Ania.
- Chociaż raz na coś się przydało twoje małe zapominalstwo.- Dogryzłaś przyjaciółce, po czym wszystkie zaczęłyście się śmiać. Po przejrzeniu wszystkich starych filmów zaczęłyście gadać o chłopakach. Ola opowiadała jaki to Karol potrafi być romantyczny i w pewnych momentach nawet jej zazdrościłaś takiego chłopaka. Ania też coś dorzuciła o Andrzeju i potem przyszła kolej na ciebie.
- No ale co ja mam wam powiedzieć? Nie mam o kim.
- Jak to nie masz o kim?- Dziewczyny wypowiedziały te słowa równocześnie, a ty spojrzałaś na nie pytającym wzrokiem.
- A Wojtek?
- Ale co Wojtek?
- No przecież widać, że coś jest na rzeczy.
- To tylko przyjaciel- Zaczęłaś się wykręcać.
- Kaśka gadaj a nie!- Nakazała Anka zmieniając ton głosu, tak aby brzmiał groźnie.
- No podoba mi się, bo wiadomo przystojny to on jest.
- Podoba to on się piszczącym dwunastolatką. Mów konkrety.- Naciskała Ola.
- No yy byliśmy razem w kinie.
- Dlaczego ja nic o tym nie wiem?- Oburzyła się Ania .
- Dłuższa historia.
- No i co w tym kinie?
- No nic.
- Taaa, a to trzymanie się za rączki na naszym spotkaniu?
- Tak jakoś wyszło.
- Oj Kaśka, Kaśka ty lepiej z nim jak najszybciej szczerze pogadaj, bo tu miłość czuć na kilometr.
- Dokładnie Ola ma racje!
- Od razu tam miłość! Pożyjemy zobaczymy.- Zakończyłaś temat i udałaś się do kuchni po sok, żeby dziewczyny dalej nie wnikał. A może one mają racje? Czujesz się przy Włodarczyku tak bezpiecznie, lubisz z nim przebywać. Cały czas siedzi w twojej głowie, ale czy on też coś do ciebie czuje? Tego pewna nie jesteś. Wróciłaś do pokoju, w którym siedziały przyjaciółki i dałaś każdej po szklance napoju. Potem włączyłyście jakieś romansidło, ale ty nawet nie wiedziałaś co oglądacie, ponieważ twoje myśli krążyły tylko wokół przyjmującego. Nawet nie wiesz kiedy siedząc na kanapie pomiędzy Anią i Olą zasnęłaś.
PERSPEKTYWA ANDRZEJA
Dzisiejszy wieczór miałeś wolny, bo Ania umówiła się wcześniej z dziewczynami, więc postanowiłeś udać się do parku pobiegać. Wracałeś dosyć późno do domu przemierzając lekkim truchtem Bełchatów, gdy przez szybę w jednym z barów zauważyłeś znajomą postać. Postanowiłeś wejść do środka.
- Siema Wojtek
- Andrzej co ty tu robisz?- Przywitał cię dość głośno przyjaciel.
- Spokojnie, nie krzycz, przebiegałem tylko i cie zauważyłem.
- Dobra to już się przywitałeś możesz iść, nara.
- Co ci jest?- Zaniepokoiło cię zachowanie Włodiego, po za tym czułeś od niego alkohol.
- Nic, zostaw mnie w spokoju.- Odwrócił się od ciebie i pokazała barmanowi, aby nalał mu kolejny kieliszek.
- Wojtek przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Alkohol nie jest dobrym rozwiązaniem a rozmowa naprawdę pomaga.
- Moze ja nie chce o tym rozmawiać?
- Chodzi o Kaśkę tak?- Nie poddawałeś się i to chyba przyniosło skutki. Uderzyłeś w czuły punkt. Włodarczyk odsunął kieliszek i schował twarz w dłoniach.
- Jej na mnie nie zależy.
- Chyba sobie żartujesz, skąd w ogóle wiesz takie rzecz?
- Słyszałem jak rozmawia o tym z Anką.
- Byłeś u niej? Podsłuchiwałeś?
- Chciałem ją zapytać czy zostanie moją dziewczyną. Kupiłem róże i pełen wątpliwości poszedłem. Nikt długo mi nie otwierał ale drzwi nie były zamknięte i po cichu wszedłem do środka, wtedy wona właśnie mówiła, że nie wie czy mnie kocha- Opowiedział ci w skrócie całą historię.
- O kurde, ale ty jesteś pewien, że chodziło o ciebie. Po za tym nie powiedziała, że jej nie zależy.
- Ale to prawie to samo!
- Prawie. Ta sytuacja na pewno ma jakieś racjonalne wyjaśnienie, musisz jak najszybciej porozmawiać z Kasią.
- Ja jej się na oczy nie będę pokazywał. Chociaż dobrze, że mnie nie widziała.
- Wojtek przecież musicie to sobie wyjaśnić, a teraz chodź odprowadzę cie do domu.- Zebrałeś rzeczy przyjaciela i odprowadziłeś go do mieszkania. Postanowiłeś też zostać u niego na noc. Nie chciałeś, żeby został sam, dość dużo wypił i jeszcze mógłby zrobić coś głupiego. Ułożyłeś Włodiego w jego pokoju, bo sam nie mógł dotrzeć do łóżka, a ty udałeś się do salonu na kanapę. Starałeś się jeszcze znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie sytuacji opowiedzianej przez przyjaciela ale nic nie przychodziło ci do głowy. Niedługo potem zasnąłeś.
Witajcie! Dodaje dość szybko wyjaśnienie sytuacji. ( może tak nie do końca ) Po komentarzach widziałam, że niektóre z Was się domyśliły. Chyba niczego się przed wami nie da ukryć :) Myślicie, że Wojtek i Kasia sobie wszystko wyjaśnią? A może coś im w tym przeszkodzi... Niedługo więcej o Ani.
Do następnego! ;)
- Nie Ania, nie teraz. To jeszcze za wcześnie...
- Ale czemu?
- Ja nie wiem czy go kocham, rozumiesz?- Kiedy słyszysz te słowa w twoich oczach mimowolnie pojawiają się łzy. Wpatrujesz się w ekran telewizora i przypominasz sobie tę chwile. To była twoja pierwsza miłość, która jednak nie była tą jedyną. Nadal masz w głowie obraz zrywającego z tobą Łukasza i wszystkich nie przespanych nocy, nie powinnaś dawać mu tej szansy. Cieszysz się jednaka że Ania przez przypadkowe niewyłączenie kamery uwieczniła waszą rozmowę o pierwszych poważnych sprawach sercowych. Możesz teraz to wszystko dokładnie obejrzeć.
- Ej Kaśka co jest ty płaczesz?- Wyrywa cię z rozmyślań głos Olki.
- Nie, to znaczy tak trochę się wzruszyłam. To była potem moja pierwsza prawdziwa miłość, niestety nie trwała długo. A na dodatek do tej pory jeszcze w nikim innym nie byłam zakochana.
- To takie piękne! Miałyście super pomysł, żeby wtedy to wszystko nagrywać.
- To nagranie akurat było przypadkowe, zapomniałam wyłączyć kamery.- Wytłumaczyła Ania.
- Chociaż raz na coś się przydało twoje małe zapominalstwo.- Dogryzłaś przyjaciółce, po czym wszystkie zaczęłyście się śmiać. Po przejrzeniu wszystkich starych filmów zaczęłyście gadać o chłopakach. Ola opowiadała jaki to Karol potrafi być romantyczny i w pewnych momentach nawet jej zazdrościłaś takiego chłopaka. Ania też coś dorzuciła o Andrzeju i potem przyszła kolej na ciebie.
- No ale co ja mam wam powiedzieć? Nie mam o kim.
- Jak to nie masz o kim?- Dziewczyny wypowiedziały te słowa równocześnie, a ty spojrzałaś na nie pytającym wzrokiem.
- A Wojtek?
- Ale co Wojtek?
- No przecież widać, że coś jest na rzeczy.
- To tylko przyjaciel- Zaczęłaś się wykręcać.
- Kaśka gadaj a nie!- Nakazała Anka zmieniając ton głosu, tak aby brzmiał groźnie.
- No podoba mi się, bo wiadomo przystojny to on jest.
- Podoba to on się piszczącym dwunastolatką. Mów konkrety.- Naciskała Ola.
- No yy byliśmy razem w kinie.
- Dlaczego ja nic o tym nie wiem?- Oburzyła się Ania .
- Dłuższa historia.
- No i co w tym kinie?
- No nic.
- Taaa, a to trzymanie się za rączki na naszym spotkaniu?
- Tak jakoś wyszło.
- Oj Kaśka, Kaśka ty lepiej z nim jak najszybciej szczerze pogadaj, bo tu miłość czuć na kilometr.
- Dokładnie Ola ma racje!
- Od razu tam miłość! Pożyjemy zobaczymy.- Zakończyłaś temat i udałaś się do kuchni po sok, żeby dziewczyny dalej nie wnikał. A może one mają racje? Czujesz się przy Włodarczyku tak bezpiecznie, lubisz z nim przebywać. Cały czas siedzi w twojej głowie, ale czy on też coś do ciebie czuje? Tego pewna nie jesteś. Wróciłaś do pokoju, w którym siedziały przyjaciółki i dałaś każdej po szklance napoju. Potem włączyłyście jakieś romansidło, ale ty nawet nie wiedziałaś co oglądacie, ponieważ twoje myśli krążyły tylko wokół przyjmującego. Nawet nie wiesz kiedy siedząc na kanapie pomiędzy Anią i Olą zasnęłaś.
PERSPEKTYWA ANDRZEJA
Dzisiejszy wieczór miałeś wolny, bo Ania umówiła się wcześniej z dziewczynami, więc postanowiłeś udać się do parku pobiegać. Wracałeś dosyć późno do domu przemierzając lekkim truchtem Bełchatów, gdy przez szybę w jednym z barów zauważyłeś znajomą postać. Postanowiłeś wejść do środka.
- Siema Wojtek
- Andrzej co ty tu robisz?- Przywitał cię dość głośno przyjaciel.
- Spokojnie, nie krzycz, przebiegałem tylko i cie zauważyłem.
- Dobra to już się przywitałeś możesz iść, nara.
- Co ci jest?- Zaniepokoiło cię zachowanie Włodiego, po za tym czułeś od niego alkohol.
- Nic, zostaw mnie w spokoju.- Odwrócił się od ciebie i pokazała barmanowi, aby nalał mu kolejny kieliszek.
- Wojtek przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć. Alkohol nie jest dobrym rozwiązaniem a rozmowa naprawdę pomaga.
- Moze ja nie chce o tym rozmawiać?
- Chodzi o Kaśkę tak?- Nie poddawałeś się i to chyba przyniosło skutki. Uderzyłeś w czuły punkt. Włodarczyk odsunął kieliszek i schował twarz w dłoniach.
- Jej na mnie nie zależy.
- Chyba sobie żartujesz, skąd w ogóle wiesz takie rzecz?
- Słyszałem jak rozmawia o tym z Anką.
- Byłeś u niej? Podsłuchiwałeś?
- Chciałem ją zapytać czy zostanie moją dziewczyną. Kupiłem róże i pełen wątpliwości poszedłem. Nikt długo mi nie otwierał ale drzwi nie były zamknięte i po cichu wszedłem do środka, wtedy wona właśnie mówiła, że nie wie czy mnie kocha- Opowiedział ci w skrócie całą historię.
- O kurde, ale ty jesteś pewien, że chodziło o ciebie. Po za tym nie powiedziała, że jej nie zależy.
- Ale to prawie to samo!
- Prawie. Ta sytuacja na pewno ma jakieś racjonalne wyjaśnienie, musisz jak najszybciej porozmawiać z Kasią.
- Ja jej się na oczy nie będę pokazywał. Chociaż dobrze, że mnie nie widziała.
- Wojtek przecież musicie to sobie wyjaśnić, a teraz chodź odprowadzę cie do domu.- Zebrałeś rzeczy przyjaciela i odprowadziłeś go do mieszkania. Postanowiłeś też zostać u niego na noc. Nie chciałeś, żeby został sam, dość dużo wypił i jeszcze mógłby zrobić coś głupiego. Ułożyłeś Włodiego w jego pokoju, bo sam nie mógł dotrzeć do łóżka, a ty udałeś się do salonu na kanapę. Starałeś się jeszcze znaleźć jakieś racjonalne wytłumaczenie sytuacji opowiedzianej przez przyjaciela ale nic nie przychodziło ci do głowy. Niedługo potem zasnąłeś.
Witajcie! Dodaje dość szybko wyjaśnienie sytuacji. ( może tak nie do końca ) Po komentarzach widziałam, że niektóre z Was się domyśliły. Chyba niczego się przed wami nie da ukryć :) Myślicie, że Wojtek i Kasia sobie wszystko wyjaśnią? A może coś im w tym przeszkodzi... Niedługo więcej o Ani.
Do następnego! ;)
13 lut 2015
Rozdział 12
PERSPEKTYWA ANI
Połowa listopada, a pogoda jakby wiosna była w pełni. Wracasz właśnie do domu po skończonych zajęciach, kiedy słyszysz dzwoniący w torbie telefon. Przysiadasz na najbliższej ławce i patrzysz na wyświetlacz, na którym widnieje MAMA. Szybko odbierasz i zaczynasz rozmowę z rodzicielką.
- Cześć mamo.
- No witaj córciu. Nie przeszkadzam? Opowiadaj co tam u ciebie? Dawno się nie odzywałaś.
- Mam dużo na głowie. Ciągle tylko dom, uczelnia, hala czasem zdarzy się jeszcze mieszkanie Andrzeja i tak w kółko.
- No właśnie kiedy go poznamy? Antek nie może się doczekać.
- Oj mamo, za każdym razem ten sam temat, ale obiecuję, że niedługo was razem odwiedzimy.
- No mam nadzieję.
- A co tam u was? Jak Młody?- Pytasz z ciekawością. Bardzo kochasz swojego młodszego brata i zawsze chętnie słuchasz co u niego.
- To może ja ci go dam i sam ci wszystko opowie. Trzymaj się i dzwoń często.- Żegna się z tobą mama i zaraz słyszysz już głos Antka. Rozmawiacie długo, bo jak zawsze musi opowiedzieć ci dosłownie o wszystkim. W końcu jednak udaje ci się zakończyć połączenie. Wstajesz z ławki i udajesz się do mieszkania. Już od progu wita cię niesamowity zapach, czyli Kaśka jednak zrobiła obiad. Zostawiasz rzeczy w korytarzu i udajesz się do kuchni, gdzie zastajesz przyjaciółkę. Wspólnie siadacie przy małym stoliku i zaczynacie spożywać posiłek.
- Co byś powiedział na baski wieczór?- Proponuje w pewnej chwili Kasia.
- W sumie czemu nie, dobry pomysł.
- A może.. ale no sama nie wiem..
- Oj no dalej mów.
- Pomyślałam, że mogłybyśmy zaprosić Olę. Miał być w Bełku i w końcu też jest naszą przyjaciółką.
- No jasne, że możemy. Zaraz do niej zadzwonię.
- No to świetnie! To ja wyskoczę do sklepu po jakieś dobre wino i coś tam jeszcze.
- Okey.- Zgodziłaś się z Kasią i każda z was rozeszła się do swoich zadań. Ty jednak najpierw musiałaś posprzątać po obiedzie. Kiedy skończyłaś wzięłaś do ręki telefon i wybrałaś numer Oli. Dziewczyna Karola chętnie przyjęła twoją propozycję i oznajmiła, że stawi się w waszym mieszkaniu na 19. Byłaś szczęśliwa, że Kasia zaproponowała ten babski wieczór, w końcu będziecie mogły szczerze pogadać na wszystkie tematy, a i trochę odpoczynku od chłopaków się przyda. Zastanawiasz się cały czas czy powiedzieć przyjaciółkom o wydarzeniu z Maćkiem, w sumie dobrze byłoby się komuś wygadać. Twoje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu.
- Cześć kochanie.
- Witam mojego mężczyznę, co tam?
- Chciałem cie zaprosić na kolacje.
- Bardzo miło, ale wiesz umówiłam się już z dziewczynami na wieczór.
- Eh, no szkoda.. Miałem dzisiaj taką chęć ugotować coś dobrego.
- Wybacz, innym razem.
- No oki. Miłej zabawy i nie pij za dużo.
- Dobrze kochany tatusiu. Pa.- Pożegnałaś Andrzeja.- Po chwili przyjaciółka wróciła ze sklepu obładowana torbami.
- Miałaś kupić tylko wino.- Przywitałaś ją robiąc wielkie oczy i zabierając od niej kilka siatek.
- No trochę mnie poniosło, ale można trochę poszaleć.- Posłał ci wielki uśmiech. Zaczęłyście rozpakowywać zakupy i omawiać plan na wieczór. Do przyjścia Olki zostały niecałe dwie godziny, więc miałyście trochę czasu, aby ogarnąć mieszkanie. Punktualne o 19 do waszych drzwi zapukała Aleksandra i zaczęłyście waszą mini imprezkę. Wiadomo najpierw trochę zabawy, prawie jak w przedszkolu. Pomalowałyście obie paznokcie i zrobiłyście się na bóstwo, tak jak to się robiło na piżama party w podstawówce.
- Ej dziewczyny, co wy na to żeby obejrzeć stare filmiki.- Zaproponowałaś.
- Ale jakie?- zainteresowała się Ola.
- Mamy z Kaśka cały karton płyt z przeróżnymi filmami. Jak byłyśmy młodsze często coś nagrywałyśmy.
- O tak pamiętam!- Ożywiła się Kasia.
- No to zaczynamy seans.- Oznajmiłaś i udałaś się po płyty do swojego pokoju.
PERSPEKTYWA WOJTKA
Siedzisz w domu rozmyślając tylko o jednym. W twojej głowie cały czas jest Kasia. Uśmiechasz się na wspomnienia waszej randki w kinie. Potem ten świetny podstęp Andrzeja, nie zawiodłeś się na nim. Robił co tylko mógł, żeby ci pomóc. Teraz nie wiesz co masz zrobić ze swoimi uczuciami. Czy jej na tobie zależy? Przecież nie możesz być dla niej obojętny, widziałeś jak na ciebie patrzy. Musisz coś zrobić, nie możesz czekać, to chyba właściwy czas. Podnosisz się z łóżka i szybkim krokiem zbierasz się do wyjścia, aby zdążyć jeszcze przed zamknięciem ostatniej kwiaciarni.
- Dobry wieczór, zdążyłem?- Mówisz, wpadając w ostatniej chwili do sklepiku.
- Tak, w samą porę. W czym mogę pomóc?- Wita cię trochę rozbawiona kwiaciarka.
- Poproszę najpiękniejszą czerwoną różę.
- Ta może być?- Wskazuje na kwiat.
- O tak, jet idealna.- Płacisz i szybko wychodzisz kierując się w stronę mieszkania Kasi. Idziesz ciemnymi już bełchatowskimi ulicami, a w twojej głowie kotłuje się milion myśli. Wreszcie docierasz pod odpowiedni blok. Ostatni głęboki wdech i wchodzisz do klatki. Szybko pokonujesz schody i po chwili stoisz przed drzwiami, już tylko one dzielą cię od tej ważnej chwili. Jeszcze jedno zawahanie.. Czy ona się zgodzi? Czy będziesz za chwilę najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi? Czy Kasia zostanie twoją dziewczyną? Jeśli nie zaryzykujesz, nie zaznasz tego szczęścia. Tak, to chyba pora, jesteś gotowy. Pukasz do drzwi, ale nikt ci nie otwiera. Słyszysz dość duży hałas i głośny śmiech. Pewnie dziewczyny nie słyszą pukania. Decydujesz się nacisnąć klamkę, otwarte. Jak najciszej wchodzisz do korytarza, śmiechy ucichły, teraz słyszysz głos Kasi.
- Nie Ania, nie teraz. To jeszcze za wcześnie...
- Ale czemu?
- Ja nie wiem czy go kocham, rozumiesz?- Ranią cię te słowa. To właśnie tego najbardziej się bałeś. Dobrze chociaż, że Kasia cię nie widziała i nie musiałeś stawić jej w trudnej sytuacji. Bezszelestnie wychodzisz z mieszkania dziewczyn. Piękna róża ląduje w pobliskim koszu, a ty udajesz się do najbliższego baru utopić swoje smutki.
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... :( Przepraszam, że tak długo czekałyście. Jeżeli jeszcze tu bywacie to piszcie swoje refleksje :)
Połowa listopada, a pogoda jakby wiosna była w pełni. Wracasz właśnie do domu po skończonych zajęciach, kiedy słyszysz dzwoniący w torbie telefon. Przysiadasz na najbliższej ławce i patrzysz na wyświetlacz, na którym widnieje MAMA. Szybko odbierasz i zaczynasz rozmowę z rodzicielką.
- Cześć mamo.
- No witaj córciu. Nie przeszkadzam? Opowiadaj co tam u ciebie? Dawno się nie odzywałaś.
- Mam dużo na głowie. Ciągle tylko dom, uczelnia, hala czasem zdarzy się jeszcze mieszkanie Andrzeja i tak w kółko.
- No właśnie kiedy go poznamy? Antek nie może się doczekać.
- Oj mamo, za każdym razem ten sam temat, ale obiecuję, że niedługo was razem odwiedzimy.
- No mam nadzieję.
- A co tam u was? Jak Młody?- Pytasz z ciekawością. Bardzo kochasz swojego młodszego brata i zawsze chętnie słuchasz co u niego.
- To może ja ci go dam i sam ci wszystko opowie. Trzymaj się i dzwoń często.- Żegna się z tobą mama i zaraz słyszysz już głos Antka. Rozmawiacie długo, bo jak zawsze musi opowiedzieć ci dosłownie o wszystkim. W końcu jednak udaje ci się zakończyć połączenie. Wstajesz z ławki i udajesz się do mieszkania. Już od progu wita cię niesamowity zapach, czyli Kaśka jednak zrobiła obiad. Zostawiasz rzeczy w korytarzu i udajesz się do kuchni, gdzie zastajesz przyjaciółkę. Wspólnie siadacie przy małym stoliku i zaczynacie spożywać posiłek.
- Co byś powiedział na baski wieczór?- Proponuje w pewnej chwili Kasia.
- W sumie czemu nie, dobry pomysł.
- A może.. ale no sama nie wiem..
- Oj no dalej mów.
- Pomyślałam, że mogłybyśmy zaprosić Olę. Miał być w Bełku i w końcu też jest naszą przyjaciółką.
- No jasne, że możemy. Zaraz do niej zadzwonię.
- No to świetnie! To ja wyskoczę do sklepu po jakieś dobre wino i coś tam jeszcze.
- Okey.- Zgodziłaś się z Kasią i każda z was rozeszła się do swoich zadań. Ty jednak najpierw musiałaś posprzątać po obiedzie. Kiedy skończyłaś wzięłaś do ręki telefon i wybrałaś numer Oli. Dziewczyna Karola chętnie przyjęła twoją propozycję i oznajmiła, że stawi się w waszym mieszkaniu na 19. Byłaś szczęśliwa, że Kasia zaproponowała ten babski wieczór, w końcu będziecie mogły szczerze pogadać na wszystkie tematy, a i trochę odpoczynku od chłopaków się przyda. Zastanawiasz się cały czas czy powiedzieć przyjaciółkom o wydarzeniu z Maćkiem, w sumie dobrze byłoby się komuś wygadać. Twoje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu.
- Cześć kochanie.
- Witam mojego mężczyznę, co tam?
- Chciałem cie zaprosić na kolacje.
- Bardzo miło, ale wiesz umówiłam się już z dziewczynami na wieczór.
- Eh, no szkoda.. Miałem dzisiaj taką chęć ugotować coś dobrego.
- Wybacz, innym razem.
- No oki. Miłej zabawy i nie pij za dużo.
- Dobrze kochany tatusiu. Pa.- Pożegnałaś Andrzeja.- Po chwili przyjaciółka wróciła ze sklepu obładowana torbami.
- Miałaś kupić tylko wino.- Przywitałaś ją robiąc wielkie oczy i zabierając od niej kilka siatek.
- No trochę mnie poniosło, ale można trochę poszaleć.- Posłał ci wielki uśmiech. Zaczęłyście rozpakowywać zakupy i omawiać plan na wieczór. Do przyjścia Olki zostały niecałe dwie godziny, więc miałyście trochę czasu, aby ogarnąć mieszkanie. Punktualne o 19 do waszych drzwi zapukała Aleksandra i zaczęłyście waszą mini imprezkę. Wiadomo najpierw trochę zabawy, prawie jak w przedszkolu. Pomalowałyście obie paznokcie i zrobiłyście się na bóstwo, tak jak to się robiło na piżama party w podstawówce.
- Ej dziewczyny, co wy na to żeby obejrzeć stare filmiki.- Zaproponowałaś.
- Ale jakie?- zainteresowała się Ola.
- Mamy z Kaśka cały karton płyt z przeróżnymi filmami. Jak byłyśmy młodsze często coś nagrywałyśmy.
- O tak pamiętam!- Ożywiła się Kasia.
- No to zaczynamy seans.- Oznajmiłaś i udałaś się po płyty do swojego pokoju.
PERSPEKTYWA WOJTKA
Siedzisz w domu rozmyślając tylko o jednym. W twojej głowie cały czas jest Kasia. Uśmiechasz się na wspomnienia waszej randki w kinie. Potem ten świetny podstęp Andrzeja, nie zawiodłeś się na nim. Robił co tylko mógł, żeby ci pomóc. Teraz nie wiesz co masz zrobić ze swoimi uczuciami. Czy jej na tobie zależy? Przecież nie możesz być dla niej obojętny, widziałeś jak na ciebie patrzy. Musisz coś zrobić, nie możesz czekać, to chyba właściwy czas. Podnosisz się z łóżka i szybkim krokiem zbierasz się do wyjścia, aby zdążyć jeszcze przed zamknięciem ostatniej kwiaciarni.
- Dobry wieczór, zdążyłem?- Mówisz, wpadając w ostatniej chwili do sklepiku.
- Tak, w samą porę. W czym mogę pomóc?- Wita cię trochę rozbawiona kwiaciarka.
- Poproszę najpiękniejszą czerwoną różę.
- Ta może być?- Wskazuje na kwiat.
- O tak, jet idealna.- Płacisz i szybko wychodzisz kierując się w stronę mieszkania Kasi. Idziesz ciemnymi już bełchatowskimi ulicami, a w twojej głowie kotłuje się milion myśli. Wreszcie docierasz pod odpowiedni blok. Ostatni głęboki wdech i wchodzisz do klatki. Szybko pokonujesz schody i po chwili stoisz przed drzwiami, już tylko one dzielą cię od tej ważnej chwili. Jeszcze jedno zawahanie.. Czy ona się zgodzi? Czy będziesz za chwilę najszczęśliwszym chłopakiem na ziemi? Czy Kasia zostanie twoją dziewczyną? Jeśli nie zaryzykujesz, nie zaznasz tego szczęścia. Tak, to chyba pora, jesteś gotowy. Pukasz do drzwi, ale nikt ci nie otwiera. Słyszysz dość duży hałas i głośny śmiech. Pewnie dziewczyny nie słyszą pukania. Decydujesz się nacisnąć klamkę, otwarte. Jak najciszej wchodzisz do korytarza, śmiechy ucichły, teraz słyszysz głos Kasi.
- Nie Ania, nie teraz. To jeszcze za wcześnie...
- Ale czemu?
- Ja nie wiem czy go kocham, rozumiesz?- Ranią cię te słowa. To właśnie tego najbardziej się bałeś. Dobrze chociaż, że Kasia cię nie widziała i nie musiałeś stawić jej w trudnej sytuacji. Bezszelestnie wychodzisz z mieszkania dziewczyn. Piękna róża ląduje w pobliskim koszu, a ty udajesz się do najbliższego baru utopić swoje smutki.
Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie... :( Przepraszam, że tak długo czekałyście. Jeżeli jeszcze tu bywacie to piszcie swoje refleksje :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)